Sądzi się o centymetry działki. Niszczy rodzinny spokój sąsiadów

  • 08.09.2020, 16:20
  • bp24_Karolina_Jaszczuk
Sądzi się o centymetry działki. Niszczy rodzinny spokój sąsiadów
Sytuacja w której się znaleźli zmusiła małżeństwo do walki z 91-letnią sąsiadką o 30 centymetrów własnej działki. Seniorka uchodzi w instytucjach za miłą starszą panią, pomimo tego, że znana jest także z kilku innych sąsiedzkich, a nawet miejskich konfliktów. Druga strona sporu nie chciała zabrać głosu, żegnając nas groźbami śmierci.

Powodem sporu sąsiedzkiego jest fragment działki przy ulicy Żurawiej w Białej Podlaskiej, a dokładnie jej pas o szerokości 30 centymetrów. Małżeństwo - Elżbieta i Andrzej zamieszkują swoją swój dom i uprawiają ogród od ponad 30 lat. Wcześniej zamieszkiwał tam ojciec Pana Andrzeja, tak więc posiadłość jest w rodzinie od wielu lat.

Sąsiednia działka zamieszkiwana jest przez 91-letnią kobietę, która w 2012 roku wniosła do sądu sprawę o przywrócenie jej pasa działki, który jak twierdzi, jest jej należny.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że płot rozgraniczający częściowo obie działki postawiony został z inicjatywy seniorki ponad 60 lat temu i przebiega zgodne z mapami pochodzącymi z 1964 roku. W dalszej części działki od zabudowań do rowu melioracyjnego granicę wyznacza miedza, krzewy Pani Elżbiety oraz znaczna różnica poziomów.



Jeden z geodetów sporządził pomiary, z których wynika, że płot powinien zostać przesunięty o jeszcze 30 centymetrów na korzyść 91-latki. Z racji wątpliwości i niedokładnych pomiarów sąd pierwszej instancji oddalił go od sprawy. Drugi powołany geodeta sporządził pomiary, które były niemalże jednolite z pierwotnymi mapami z 1964 roku, co nie spodobało się seniorce. Złożyła odwołanie, a sprawa trafiła do sądu drugiej instancji. Ten zaś powołał do pomiarów geodetę odsuniętego od sprawy w pierwszej instancji i zalecił wyznaczenie granicy na podstawie drewnianych słupków, które z racji swojego wieku nie są nawet zakotwiczone w ziemi.





- Chcieliśmy dojść do porozumienia z sąsiadką i jedną z jej córek. Niestety nie udało się. Po tak wielu latach stresu mamy zamiar walczyć o swoje - przyznaje zgodnie małżeństwo.

Nie jest to jedyny aspekt sąsiedzkiego sporu. Seniorka w trakcie postępowania zawłaszczyła sobie fragment działki i uniemożliwiła małżeństwu ocieplenie tylnej ściany ich budynku poprzez zagrodzenie go siatką. Konflikt zrodził się również o wycięte drzewo. Państwo Elżbieta i Andrzej uzyskali pozwolenie na wycinkę drzewa rosnącego na końcu ich działki. Zaraz po ścięciu, seniorka wniosła sprawę do sądu. Twierdzi, że drzewo także należało do niej i znajdowało się na pasie ziemi, który próbuje odzyskać.





- Ciągłe wizyty u prawników i rozprawy są bardzo męczące. Źle wpływają na zdrowie męża. Po jednej z nich trafił nieprzytomny do szpitala. Miał zapaść - tłumaczy Pani Elżbieta.

Małżeństwo wyjaśniało, że do konfliktów dochodzi bardzo często. Wizyty policji, nadzoru budowlanego i groźby ze strony seniorki, jej córek oraz zięcia zdarzają się bardzo często. Podczas zbierania informacji (5 września) doszło do kolejnej takiej sytuacji. Podczas spaceru po ogrodzie Pani Elżbiety z domu sąsiadki wyłoniła się Jolanta Ch., jej córka, która w towarzystwie niecenzuralnych słów i wysokim tonem zagroziła nam wezwaniem policji. Odmówiła zajęcia głosu w tej sprawie grożąc nam - "Szkoda, że to nie Ameryka, bo już dawno bym Was zastrzeliła".

Na pytanie o przyczynę konfliktu małżeństwo uśmiecha się i rozkłada ręce. - Ta Pani od zawsze żywiła do nas niechęć. Konflikt zaczął się jeszcze w poprzednim pokoleniu o dość śmieszną sprawę - mówi Elżbieta. Spór rozpoczął się prawdopodobnie ponad 40 lat temu, w czasie kiedy posesję zamieszkiwał jeszcze ojciec Pana Andrzeja. Hodował krowę, która w zamian za dostarczenie sąsiadce mleka mogła paść się na tylnej części jej działki. Problem pojawił się kiedy krowa była cielna, a sąsiadka przestała otrzymywać mleko.

Temat tej sprawy jest bardzo obszerny. 91-latka była skonfliktowana również z sąsiadem po drugiej stronie swojej działki. Na jej granicy można zobaczyć dwa równoległe płoty - jeden należący do niej, a drugi do ówczesnego sąsiada. Ponadto, ponad 10 lat temu podczas budowy Żurawiej miasto musiało wstrzymać pracę właśnie ze względu na zastrzeżenia 91-latki.

Do tematu z pewnością będziemy wracać i przyjrzymy się sprawie bialskiego geodety.

Jako redakcja, ze swojej strony złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez córkę seniorki poprzez kierowanie gróźb karalnych oraz utrudnianie pracy dziennikarskiej.
bp24_Karolina_Jaszczuk

Zdjęcia (8)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu https://www.bp24.pl/. Redakcja portalu bp24.pl z siedzibą w Białej Podlaskiej jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Stach
Stach 10.09.2020, 18:44
Bałagan jest w geodezji .
Obserwator
Obserwator 10.09.2020, 09:04
Starość jest trudna..., a najgorsze że młodszych jadem zaraża na następne pokolenia.
Dario
Dario 10.09.2020, 09:00
Kargul podejdź no do płota :)
Andzia
Andzia 09.09.2020, 10:04
Niektorzy nie mają co robic, tylko żyją po to żeby innym robic problemy :/
Hubert z Uber
Hubert z Uber 08.09.2020, 16:32
To ja idę nastawić pop corn :-)

Pozostałe